Artykuł sponsorowany

Góry kojarzą się latem z trekkingiem, a zimą z nartami czy snowboardem. Coraz więcej osób jednak odkrywa je także z perspektywy rowerowego siodełka. Latem, wiosną i jesienią górskie miejscowości oferują zupełnie inny rodzaj aktywności: spokojniejsze przejazdy dolinami, widokowe odcinki asfaltowe, leśne dukty, szutrowe drogi i trasy prowadzące przez miejscowości, które zimą mijamy głównie w drodze na stok. 

Góry nie tylko dla narciarzy

Narciarze dobrze wiedzą, że górski krajobraz potrafi uzależniać. Zimą przyciągają nas stoki, trasy biegowe i śnieżne panoramy, ale poza sezonem te same miejsca można odkrywać w zupełnie innym tempie. Rower pozwala zatrzymać się tam, gdzie samochodem zwykle tylko przejeżdżamy. Można skręcić w boczną drogę, podjechać do punktu widokowego, odpocząć przy schronisku albo zaplanować całodniową pętlę między górskimi miejscowościami. Wybierając rower turystyczny na takie trasy, warto zastanowić się, po jakich nawierzchniach będziemy jeździć najczęściej. Gładki asfalt, szuter, drogi leśne i lekkie podjazdy wymagają sprzętu, który nie ograniczy się do jednego typu terenu. Właśnie dlatego rower trekkingowy jest tak praktycznym wyborem. Nie jest tak sportowy jak szosówka ani tak terenowy jak MTB, ale daje dużą swobodę planowania tras.

Dlaczego rower trekkingowy sprawdza się w górach?

Rower trekkingowy został stworzony z myślą o dłuższych przejazdach i turystycznym komforcie. Jego geometria pozwala przyjąć bardziej wyprostowaną pozycję niż w rowerze szosowym czy gravelowym. Wówczas mniej obciążamy plecy, kark i nadgarstki, co ma ogromne znaczenie podczas kilkugodzinnej jazdy. W górach wygoda szybko przestaje być dodatkiem, a staje się podstawą udanej wyprawy. Dużym atutem trekkingu jest też stabilność. Solidna rama, najczęściej aluminiowa, koła 28 cali oraz opony dobrze radzące sobie na utwardzonych i lekko nierównych drogach sprawiają, że rower prowadzi się pewnie. Przedni amortyzator pomaga tłumić drgania na szutrach, kostce brukowej i leśnych odcinkach, a szeroki zakres przełożeń ułatwia pokonywanie podjazdów. 

Wyprawa z bagażem? Trekking daje taką możliwość

W góry często musimy zabrać coś więcej niż telefon i bidon. Kurtka przeciwdeszczowa, cieplejsza bluza, prowiant, narzędzia, zapasowa dętka czy mała apteczka potrafią szybko wypełnić plecak. Rower trekkingowy ułatwia przewożenie bagażu, ponieważ wiele modeli ma fabryczny bagażnik, błotniki, stopkę i oświetlenie. To wyposażenie, które podczas turystycznej jazdy okazuje się bardzo praktyczne. Możliwość montażu sakw to jedna z największych zalet trekkingu. Ciężar nie spoczywa na plecach, a jazda jest wygodniejsza nawet na dłuższych dystansach. 

Trekking, MTB, gravel czy rower elektryczny?

W sklepach jest bardzo dużo opcji. Rower górski sprawdzi się najlepiej na trudnych, kamienistych i stromych odcinkach. Gravel będzie dobrym wyborem dla osób, które chcą jeździć szybciej po asfalcie i szutrach. Szosówka pozwoli pokonywać długie dystanse po równych drogach, ale nie polubi dziur, luźnych kamieni i leśnych ścieżek. Na tym tle rower trekkingowy jest najbardziej kompromisowym rozwiązaniem. Daje radę podczas spokojnej jazdy po górskich miejscowościach, na trasach dolinnych, ścieżkach rowerowych, utwardzonych szlakach i łagodniejszych drogach leśnych. Nie jest sprzętem do ekstremalnych zjazdów, ale nie do tego został zaprojektowany. Jego siłą jest wygoda, przewidywalność i wszechstronność.

Ciekawą alternatywą może być także rower elektryczny, zwłaszcza dla osób, które chcą pokonywać większe odległości przy mniejszym wysiłku. Wspomaganie pomaga na podjazdach i podczas jazdy z bagażem. Trzeba jednak pamiętać o wadze roweru, zasięgu baterii i planowaniu ładowania.

Zobacz góry inaczej

Rowerowa wyprawa po górskich trasach to świetne uzupełnienie narciarskiej pasji. Pozwala utrzymać kondycję poza sezonem, wzmacnia nogi, poprawia wydolność i daje kontakt z krajobrazem, który zimą wygląda zupełnie inaczej. To także dobry sposób, by wrócić w ulubione miejsca wtedy, gdy nie ma już śniegu, kolejek do wyciągów i narciarskiego pośpiechu.